Trendy w zarządzaniu majątkiem firmowym

Łukasz Sagun
2024-07-09
•
7
min
Udostępnij

W wielu organizacjach decyzja o zakupie nowego sprzętu nadal zapada szybciej niż odpowiedź na proste pytanie: czy taki składnik majątku jest już dostępny w innej lokalizacji? Właśnie dlatego trendy w zarządzaniu majątkiem nie dotyczą wyłącznie nowych technologii. Dotyczą odzyskania kontroli nad danymi, przepływem informacji i kosztami, które przez lata pozostawały poza bieżącą obserwacją.

Dla średnich i dużych organizacji majątek to nie tylko pozycje w ewidencji księgowej. To urządzenia medyczne, sprzęt IT, wyposażenie stanowisk, narzędzia, meble, aparatura, licencje i tysiące składników przemieszczających się między działami oraz lokalizacjami. Skuteczne zarządzanie wymaga dziś jednego, aktualnego obrazu ich statusu, miejsca użytkowania, wartości i historii.

Trendy w zarządzaniu majątkiem: od rejestru do decyzji

Najważniejsza zmiana polega na odejściu od traktowania ewidencji jako obowiązku administracyjnego. Rejestr majątku ma wspierać decyzje operacyjne: wskazywać, co można przesunąć zamiast kupować, gdzie występują braki, które zasoby są niewykorzystane i jakie działania trzeba wykonać przed audytem lub inwentaryzacją.

Arkusz kalkulacyjny może wystarczyć przy niewielkiej liczbie składników i jednej lokalizacji. W organizacji rozproszonej szybko staje się jednak źródłem rozbieżności. Różne wersje plików, ręczne aktualizacje, brak historii zmian i ograniczony dostęp dla użytkowników terenowych powodują, że dane tracą wartość operacyjną. Trendem nie jest więc samo „przeniesienie Excela do chmury”, lecz zbudowanie centralnego systemu, w którym każdy składnik ma jedno wiarygodne źródło informacji.

Taka centralizacja powinna łączyć dane ewidencyjne z informacjami potrzebnymi w codziennej pracy: lokalizacją, osobą odpowiedzialną, statusem, dokumentami, terminami przeglądów, historią przemieszczeń oraz powiązaniem z procesami zakupowymi czy serwisowymi. Dopiero wtedy dane przestają być archiwum, a zaczynają wspierać kontrolę kosztów.

Automatyzacja inwentaryzacji i pracy w terenie

Inwentaryzacja przeprowadzana z papierową listą lub ręcznie aktualizowanym arkuszem generuje problem nie tylko w dniu spisu. Jej skutki są odczuwalne później: trzeba wyjaśniać różnice, odtwarzać historię przekazań, szukać urządzeń i poprawiać ewidencję. Przy dużej skali nawet niewielki odsetek błędów oznacza istotne obciążenie zespołów administracyjnych, finansowych i operacyjnych.

Dlatego coraz częściej wykorzystuje się mobilną identyfikację składników - za pomocą kodów kreskowych, kodów QR, RFID lub innych technologii dopasowanych do warunków pracy. Pracownik wykonujący spis widzi na urządzeniu mobilnym właściwą lokalizację i listę składników, potwierdza ich obecność, rejestruje niezgodność lub aktualizuje dane bez przepisywania ich po powrocie do biura.

Wybór technologii powinien wynikać z procesu, a nie z mody. Kody QR są praktyczne i ekonomiczne, gdy spis odbywa się w zasięgu wzroku i wymaga potwierdzenia konkretnego oznaczenia. RFID może skrócić pracę przy dużej liczbie składników, ale wymaga analizy kosztu oznakowania, środowiska użytkowania oraz sposobu odczytu. W placówkach ochrony zdrowia, zakładach produkcyjnych czy obiektach o ograniczonym dostępie liczy się także trwałość etykiet i zgodność procedury z warunkami operacyjnymi.

Automatyzacja nie eliminuje potrzeby kontroli. Zmienia jednak jej charakter: z ręcznego przepisywania danych na szybkie wyjaśnianie wyjątków. To zasadnicza różnica dla zespołu, który ma przeprowadzić inwentaryzację sprawnie, rzetelnie i bez zatrzymywania bieżącej pracy organizacji.

Majątek widoczny w czasie zbliżonym do rzeczywistego

Kolejnym kierunkiem jest przejście od okresowego potwierdzania stanu do bieżącego monitorowania zmian. Gdy sprzęt trafia do innego pokoju, oddziału, magazynu lub użytkownika, informacja o tym powinna zostać zapisana w momencie przekazania. Nie po kilku tygodniach, przy okazji spisu albo po zgłoszeniu problemu.

Aktualność danych buduje się przez proste procedury i odpowiedzialność przypisaną do zdarzenia. System powinien ułatwiać rejestrowanie przyjęć, likwidacji, zmian miejsca użytkowania, przekazań i zwrotów. Jeśli wykonanie tych czynności jest zbyt czasochłonne, użytkownicy będą je omijać, a nawet najlepsza platforma nie zapewni wiarygodności rejestru.

W praktyce warto mierzyć nie tylko liczbę składników w ewidencji, lecz także jakość danych. Przydatne wskaźniki to udział majątku z potwierdzoną lokalizacją, liczba niezamkniętych różnic inwentaryzacyjnych, czas wyjaśnienia niezgodności, liczba przemieszczeń zarejestrowanych po terminie oraz wartość składników nieużytkowanych. Takie miary pozwalają ocenić, czy proces rzeczywiście działa, zamiast ograniczać się do deklaracji o cyfryzacji.

Optymalizacja zakupów przez wykorzystanie zasobów

Jednym z najbardziej wymiernych efektów dojrzałego zarządzania majątkiem jest ograniczenie niepotrzebnych zakupów. Zanim organizacja zamówi kolejny monitor, laptop, wózek, urządzenie pomiarowe czy wyposażenie biurowe, powinna móc szybko sprawdzić dostępność zasobów w innych lokalizacjach, w magazynie lub wśród składników przeznaczonych do ponownego wykorzystania.

To nie oznacza, że każdy zakup należy zastąpić przesunięciem. Koszt transportu, stan techniczny, bezpieczeństwo, wymagania użytkownika, serwis i czas realizacji mają znaczenie. Jednak bez centralnej informacji organizacja nie ma nawet możliwości porównania wariantów. Decyzja zakupowa opiera się wtedy na lokalnym przekonaniu o braku zasobu, a nie na danych obejmujących całą firmę.

Coraz większe znaczenie ma także zarządzanie cyklem życia składnika. Zakup jest tylko początkiem. Należy uwzględnić koszty eksploatacji, przeglądów, napraw, przeniesień, ubezpieczenia, modernizacji, wycofania i utylizacji. W przypadku sprzętu krytycznego dodatkowo dochodzą wymogi dotyczące dokumentacji, terminów kontroli oraz dostępności dla użytkowników.

Dane o cyklu życia pomagają podejmować lepsze decyzje: naprawić czy wymienić, utrzymać rezerwę czy zmienić model wykorzystania, kupić własny sprzęt czy korzystać z usługi. Nie ma jednej poprawnej odpowiedzi dla wszystkich kategorii majątku. Wartość analizy polega na tym, że organizacja porównuje pełne koszty i ryzyka, a nie tylko cenę zakupu.

Compliance wpisany w codzienny proces

Zgodność z wymaganiami ustawowymi, wewnętrznymi procedurami i zasadami audytu nie powinna zależeć od pamięci pojedynczych pracowników. Trendem jest wbudowanie kontroli w proces: obowiązkowe pola danych, uprawnienia użytkowników, historia zmian, elektroniczne potwierdzenia oraz automatyczne przypomnienia o terminach.

Dobrze zaprojektowany system pozwala odtworzyć, kto i kiedy zmienił lokalizację składnika, zatwierdził przekazanie, potwierdził spis albo oznaczył urządzenie do likwidacji. Taki ślad audytowy zwiększa bezpieczeństwo organizacji, ale także skraca codzienną pracę. Zespół nie musi gromadzić dowodów w wielu skrzynkach e-mail, segregatorach i plikach na dysku.

W sektorach o wysokich wymaganiach proceduralnych szczególnie istotne jest powiązanie majątku z dokumentacją i terminami. Przypomnienie o zbliżającym się przeglądzie jest wartościowe tylko wtedy, gdy trafia do właściwej osoby, zawiera dane identyfikujące składnik i pozwala szybko potwierdzić wykonanie działania. Automatyzacja ma wzmacniać odpowiedzialność, nie tworzyć kolejnej warstwy powiadomień ignorowanych przez użytkowników.

Integracja danych zamiast kolejnego silosu

System zarządzania majątkiem działa najskuteczniej wtedy, gdy wymienia dane z obszarami finansów, zakupów, HR, serwisu czy zarządzania usługami IT. Nie chodzi o integrację dla samej integracji. Chodzi o ograniczenie wielokrotnego wprowadzania tych samych informacji i zapewnienie spójności między procesami.

Przykładowo, przyjęcie środka trwałego może uruchamiać utworzenie rekordu, nadanie identyfikatora, przypisanie lokalizacji i osoby odpowiedzialnej. Przekazanie pracownikowi może być powiązane ze zmianą jego statusu lub stanowiska. Likwidacja może wymagać potwierdzenia finansowego i dokumentacji operacyjnej. W każdym przypadku warto jasno określić, który system jest źródłem danych podstawowych, a który odpowiada za obsługę procesu.

Bez tej architektury organizacja ryzykuje powstanie nowych rozbieżności. Integracja wymaga więc uporządkowania słowników, odpowiedzialności za dane oraz zasad wymiany informacji. To etap wdrożenia, którego nie należy pomijać, nawet jeśli początkowo wydłuża projekt.

Jak przełożyć trend na efekt operacyjny

Technologia przynosi rezultat wtedy, gdy odpowiada na konkretny problem biznesowy. Przed wyborem rozwiązania warto określić, ile czasu trwa obecnie inwentaryzacja, jaka jest skala różnic, jak długo wyjaśniane są braki oraz ile zakupów realizuje się bez weryfikacji dostępnych zasobów. Taki punkt odniesienia pozwala później uczciwie ocenić efekty wdrożenia.

Następnie należy ustalić standard danych i priorytety. Nie każdy składnik wymaga tego samego poziomu szczegółowości ani tej samej częstotliwości kontroli. Majątek krytyczny, mobilny, kosztowny lub objęty szczególnymi wymogami powinien otrzymać wyższy poziom nadzoru niż wyposażenie o niskiej wartości i ograniczonym ryzyku.

Platforma EXINO oraz metodyka eMajątek 4.0 wspierają właśnie takie podejście: porządkowanie danych, automatyzację ewidencji i inwentaryzacji oraz budowanie kontroli, którą można przełożyć na czas, koszty i zgodność procesów. Kluczowe pozostaje jednak zaangażowanie właścicieli procesu. System nie zastąpi decyzji, kto odpowiada za dane i jakie działania mają następować po wykryciu niezgodności.

Najbardziej wartościowy trend nie polega na wdrożeniu kolejnej aplikacji. Polega na tym, aby każda informacja o majątku mogła prowadzić do właściwego działania - przesunięcia zamiast zakupu, szybkiego wyjaśnienia zamiast długiego poszukiwania oraz kontroli prowadzonej stale, a nie dopiero przed inwentaryzacją.

‍

Udostępnij
Łukasz Sagun

Podobne artykuły

Chcesz uzyskać realne korzyści
z nowoczesnego zarządzania majątkiem?